Opowiadanie.
wrzesień 15, 2006
Dzika róża – powstało na podstawie inspiracji z utworu Nick Cave & Kylie Minogue – Wild Roses.
Pierwszego dnia, gdy ją zobaczyłem, wiedziałem, że to ta jedyna. Byłem tam gdzie zawsze o tej godzinie w wolnym czasie. W parku trenowałem na murku. Nie potrafiłem się skupić na tym co robiłem. Trenuję już od długiego czasu, co też mi nie pomogło. Był to słoneczny dzień. Taki, w który ćwiczyłem na swoim murku. Ten dzień rozświetlała jeszcze jej uroda. Moja tajemnicza nieznajoma była poprostu piękna. Marzyłem podczas każdego ruchu, skoku, jakby to mogło być. Miłość nie wybiera. Nie ma się co sprzeczać.
Oglądałam go wtedy z zachwytem. Pierwszy dzień, który nas połączył wzrokiem, pozostanie mi na długo w pamięci. Nie potrafiłam odciągnąć od niego moich oczu. Trenował coś na murku. Było to niesamowite, tak jak to, że oddawał się temu w całości. Zył tym. Ciekawe, czy mnie zauważył.
Drugiego dnia, gdy obudziło mnie słońce, wpadłem na pomysł, żeby kupić różę. Godzinę wcześniej niż wczoraj, przyszedłem na miejsce naszego spotkania i połozyłem tam różę z dopiskiem ‘dla najpieknięjszej z nieznajomych’. Ja wziąłem się dalej za trening. Pomimo tego, że robiłem co mogłem, żeby o niej nie myśleć, to jednak nie było mocnych na to uczucię. Ćwiczyłem dalej. Przyszła Ona.
Drugiego dnia dostałam od niego różę. Była ona piękna. Cieszyłam się jak dziecko, które dostało swoją wymarzoną zabawkę. Jeszcze się tak nie zakochałam. Nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia. Ćwiczył dalej, choć wiem, że z trudem mu to idzie, tak jak mnie, siedzenie tutaj, zdala od niego. Chciałabym być bliżej.Ostatniego skrył się za mną. Nie widziałam, że tam jest. Bałam się, że go już nie zobaczę. Nie było tak jak wcześniej o czasię. Miałam mu to za złe, choć się nie umówiliśmy. Trzęsłam się ze strachu. Patrzyłam na ten murek z utęsknieniem. Wtedy, poczułam go za sobą. Pogłaskał mnie po policzku, dalej stojąc za mną. Pocałował mnie i odszedł.
Trzeciego dnia schowałem się za drzewem. Było ono zaraz przed ławką, na której siedziała Ona. Widziałem jak się niepokoi moja nieobecnością. Tak jak Ona, tak i ja ją kocham. Szedłem powoli w jej kierunku. Wyciągnąłem do niej ręcę. Nie wiedziała, że tu jestem. Głaskałem ją, lecz bez dotyku. Podszedłem bliżej i dotknąłem jej policzka. Odrazu dostawiła swoją rękę i przycisneła mą do jej policzka. Odwróciła się, a ja ją pocałowałem w usta. Lekko…Odszedłem. Poszedłem dalej trenować.
Czwartego dnia już nikt z nich nie przyszedł. Czuli się zawiedzeni na sobie, że nie potrafili być ze sobą, choć się wielbili. Pozostał tylko murek i ławka, na której nie jedna para się obejmowała. Pozostało też drzewo, na którym wyrył On napis ‘ Kocham, dla najpiękniejszej z nieznajomych’.